Moi drodzy
Każde powołanie ma swój początek. Czasami są to nie zbyt wielkie zdarzenia albo coś nadzwyczajnego. Zwykle są niezauważalne i bardzo proste. Dokładnie tak było z moim powołaniem. Urodziłem się w tradycyjnej rodzinie katolickiej. Rodzina codziennie wspólnie się modliła. Dziadek mój był sołtysem na wsi, zajmował się też sprawami parafialnymi i był kręgosłupem kościoła lokalnego. Jego zaangażowanie w kościele wzbudziła we mnie zainteresowanie sprawami kościelnymi i odczułem powołanie do służby w kościele powszechnym. Patrząc wstecz na moje dzieciństwo jestem przekonany, że Pan Bóg widocznie ma plan dla mojego życia. Możemy powiedzieć, że każdy człowiek spotyka na swojej drodze życia Boga tak jak Apostołowie na drodze do Emaus ale rzeczywiście czy wszyscy potrafią Go rozpoznać? Dziadek czasami powtarzał że mam powołanie by być sługą Chrystusa. Kiedy to słyszałem, uśmiechałem się do dziadka, a może on tylko żartował? Jestem pewien, że Pan Bóg ciągle przemawia do nas, czy każdy człowiek rozpozna Jego głos? Gdyby nawet zacząć w to wątpić, wtedy zaczynamy wrastać w swojej wierze. Bo wątpliwości mogą pomóc nam w rozwoju wiary. Pod koniec gimnazjum mieliśmy bardzo ważne rekolekcje pożegnalne. Do dziś bardzo znany charyzmatyk, O. Bergmans prowadził tę rekolekcje, po kilku dniach rekolekcji zapytał nas, młodzieży zgromadzonej na rekolekcjach: kto chce być kapłanem? Wtedy kilka osób podniosło rękę w górę i ja też. To było bardzo spontaniczne. Ojciec Bergmans pomodlił się za nas i pobłogosławił nam, mówiąc, że dziś Pan Jezus nas powołuje, tak jak powołał Apostołów dwa tysiące lat temu. Wtedy nagle odczułem nie zwykły spokój, radość i moc najwyższego, która umocniła mnie Duchem Świętym, była to godzina pierwsza w nocy. Myślę, że jeżeli potrafimy dobrze modlić się, wtedy cuda się zdarzają.
Do dziś kiedykolwiek spotkam trudności, wątpienia, wahania w życiu codziennym, wciąż wracam myślami do tamtej nocy, gdzie spotykałem się z Bogiem, gdzie Bóg powołał i namaścił, aby być wiernym sługą Chrystusa. W liceum chodziłem do szkoły jezuickiej, gdzie miałem dobrą formację duchową. Mój kontakt z misjonarzami jezuitami był przyjacielski, ich praca i świadectwo życia bardzo mnie pociągało. Właśnie marzyłem by być jezuitą, ale cieszę się, że jestem werbistą. To nie jest koniec, powołanie do zakonu to długa droga, gdzie człowiek ciągle potwierdza swoją obietnicę. Jestem w zakonnie 14 lat, zaczynałem życie zakonne z 70 klerykami, do dzisiaj do kapłaństwa przetrwało tylko 12 „apostołów”, którzy są wierni i wytrwali do końca. Jeszcze daleka droga przed nami i proszę o waszą modlitwę. Jestem pawiem, że Bóg nigdy nie opuszcza człowieka powołanego, tylko człowiek powołany czasem podda się pokusie i czuję, że jest opuszczony. Jak cenne jest nasze życie kiedy głosimy dobrą nowinę i prowadzimy ludzi do Chrystusa. Dlatego że Bóg nigdy nie przestanie obdarzać swoją łaską i miłością swoich wybranych. Kard. Stefan Wyszyński powiedział, że „potęga Boga jest tak wielka, że potrafi On obdzielić pełną miłością każdego człowieka”.
Cieszę się i raduję się z Matką Najświętszą z moich 5 lat pobytu w Polsce, gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Nauczyłem się być prawdziwym i autentycznym świadkiem Chrystusa. Mój pobyt w Polsce było jak pielgrzymka, ciągle wędrowałem po kościołach, po sanktuariach i oddałem całkowicie siebie i swoją rodzinę pod opiekę Najświętszej Maryi Pannie i Panu Bogu. Każda rodzina, którą spotkałem w Polsce i przebywałem u nich, była bardzo życzliwa, gościnna i otwarta i czułem się jak w mojej własnej rodzinie. A dlaczego oni byli dobrzy dla mnie? bo żyją według nauki Pana Jezusa: miłość Boga i bliźniego. Polacy też wciąż umacniają we mnie moją głęboką wiarę i miłość do Boga i do Kościoła. Dzisiaj ludzie potrzebują autentycznych świadków by być katolikami. Wspominam przysłowie Seneki: „Żyj z ludźmi jakby widziany przez Boga; z Bogiem rozmawiaj, jakby słuchany przez ludzi”. Doświadczyłem, że ludzie w Polsce mają wielkie serce dla misjonarzy i miłość dla misji. Właśnie dlatego chciałem wyjechać na misję by wszyscy ludzie aż po krańce świata poznali miłość Boga i zostali zbawieni. Są tysiące sposobów, które Bóg nam zostawił byśmy byli zbawieni.