ojciec Paweł Jacek Stadnik SVD
(przeznaczony do pracy na Filipinach)




1:0 dla Pana Boga


Parę lat temu, po moim pierwszym tygodniu misyjnym jeden z poznanych ludzi poprosił mnie o napisanie krótkiego artykułu o moim powołaniu. Pamiętam, że użyłem w nim stwierdzenia porównującego powołanie do kodu genetycznego, równie mocno odbijającego się na naszym życiu jak DNA na naszej osobowości. Patrząc z perspektywy tych kilku lat, które upłynęły od napisania tych słów, widzę teraz jak bardzo były one prawdziwe. Pan Bóg vs Paweł 1:0.
Pochodzę z Lubelszczyzny, ze Świdnika, jednego z tych miast PRL – owskich, które powstały w związku z realizacją tzw. planów gospodarczych. Miało to być, na kształt krakowskiej Nowej Huty, jedno z tych miejsc „ bez Boga „. Jednak Pan Bóg nawet i tam, gdzie ustawa tego nie przewidywała, zdołał dotrzeć i się zadomowić. On potrafi takie rzeczy. Pan Bóg vs „ ówczesna władza „ 1:0.
Tam wyrosłem, kończąc szkołę podstawową a potem liceum. Wówczas moją pasją była historia i mimo że odczuwałem w sobie powołanie do kapłaństwa to jednak nie wiedząc jak praktycznie zabrać się do jego realizacji, postawiłem na pasję. Przez cztery lata studiowałem historię na KUL – u, ale im bliżej było końca studiów tym bardziej gasł mój zapał „ historyka „ - mówiąc bardzo eufemistycznie. Jadąc z kolegą ze studiów trolejbusem powiedziałem mu, że chcę jechać na misje jako ksiądz. Po powrocie do domu odnalazłem kalendarzyk, który jeszcze jako ministrant dostałem od naszego opiekuna. Przeleżał u mnie w biurku 10 lat. To był werbistowski kalendarzyk i w nim znalazłem adres do Pieniężna. Napisałem wtedy najkrótszy list w swoim życiu, którego treść sprowadzała się do słów: „ Chcę zostać księdzem – misjonarzem. Co mam robić?”. Nie wierzycie? Spytajcie o. Eryka Kopę, który mi odpisał. Ten, to pisze scenariusze, mam na myśli Pana Boga. Znów punkt zapisany na jego konto.
Jestem u werbistów 8 lat. Najwięcej czasu spędziłem w Pieniężnie. Ale były też Laskowice Pomorskie, Chludowo i Kraków. Szczególnie w tym ostatnim miejscu poznałem wielu fantastycznych ludzi, których przyjaźń poczytuję sobie za zaszczyt i ogromne szczęście. Dziękuję Wam wszystkim i każdemu z osobna.
Moim przeznaczeniem misyjnym są Filipiny. Lubię wyzwania i z Bożą i ludzką pomocą pragnę im sprostać. Dobrze czuję się w górach, na wysokościach, trudząc się przy pokonywaniu kolejnych metrów na szlaku. Stąd też i pośrednio mój wybór. Pragnę prosić Was o modlitwę aby moja praca kapłańska przynosiła owoce, i by były to tylko dobre owoce. Wszystko w rękach Tego, który umacnia nas w naszym powołaniu. Znów wypada przyznać Mu punkt. Ograć Go nie można. Podobno jest najlepszy...



Galeria zdjęć ojca Pawła Jacka:

Twoja przeglądarka nie obsługuje technologii Flash. Tu możesz pobrać odpowiednią wtyczkę.



project by: Bartłomiej Parys, SVD ©
admin: Mariusz Mielczarek SVD         
© www.3dflags.com                         
Ilość wizyt od 10 maja 2008 r.:
free online visitor stat counter